Coach ICF

Bunt nastolatka - moja teoria

Na wstępie zaznaczę, że jestem mamą dwójki nastolatków - syn 15 i córka 17 lat i piszę o tym bazując przede wszystkim na swoich doświadczeniach i obserwacjach. Działa i dlatego dziele się tym z Tobą.

Czym jest #bunt ? Poniekąd budowaniem własnej tożsamości, szukania odpowiedzi na pytanie Kim jestem i kim chcę być? to podróż w poszukiwaniu siebie. Wiek dorastania, w który wchodzą nasze dzieci, (choć moim powtarzałam, żeby nigdy nie rosły), to czas na taką właśnie podróż. U dzieci wykształca się potrzeba bycia sobą, adekwatnie oczywiście do wieku i dotychczasowych doświadczeń.

Zew natury daje znać o sobie. Przekonanie i poczucie "jestem duży", "nie jestem już dzieckiem" to sygnał werbalny do rodziców, świadczący o potrzebie samodzielności, a co za tym idzie budowania poczucia odpowiedzialności. Rolą rodziców jest pomoc w tym właśnie trudnym i odważnym momencie w ich życiu. Ogromna potrzeba autonomii, wiara we własne możliwości, energia witalna, motywacja wewnętrzna, zapał i determinacja to mieszanka wybuchowa. Jednocześnie stanowiąca ogromny zasób kompetencji u młodego człowieka, która, jeśli na to pozwolimy, zaowocuje w dorosłym życiu.

Jak reagujesz jako dorosły, gdy się z czymś/kimś nie zgadzasz? Gdy ktoś wymusza na Tobie swoje racje?  Co wtedy robisz? Jak reagujesz? Dzieci biorą z nas przykład, są świetnymi obserwatorami i widzą jak my reagujemy w różnych sytuacjach. Według mojej teorii (opartej na uważnej obserwacji zachowań w mojej rodzinie oraz rodzinach moich klientów, znajomych) bunt jest często odpowiedzią na niepotrzebne zakazy lub reakcje ze strony bezsilnych rodziców. Nie można czegoś zabronić argumentem "bo nie", "bo tak". To nielogiczne, niezrozumiałe. Jeśli na coś nie pozwalamy, miejmy na to konkretne argumenty, w które wierzymy i użyjmy ich w rozmowie z dzieckiem. Wiek dziecięcy to ciekawość świata i ludzi, pozwólmy na to naszym dzieciom.

Jeśli chcesz zminimalizować bunt u swoich dzieci zastosuj się do stosowanych przeze mnie rad:

  • od początku życia komunikatywnego z dzieckiem buduj relację partnerską,
  • słuchaj co dzieci do Ciebie mówią lub pokazują swoim zachowaniem
  • nie oceniaj wg siebie, wchodź w perspektywę dziecka i spróbuj zrozumieć przyczyny zachowań i rekcji zanim wydasz "wyrok"
  • znajduj czas, nie musi być długi, na bycie z dzieckiem (bycie nie tylko ciałem, ale i duchem tu i teraz)
  • buduj i dbaj o relacje, jeśli kogoś lubimy, darzymy szacunkiem, chętniej współpracujemy
  • rozmawiaj konstruktywnie , bazuj na faktach nie tylko emocjach
  • poprzez swoją postawę otwieraj, zachęcaj do rozmów na każdy temat
  • oceniaj zachowanie nie dziecko jako osobę
  • wyznaczaj granice i, co ważniejsze!!! - konsekwentnie ich przestrzegaj
  • zauważaj starania i doceniaj (z ilością nie przesadzisz, jeśli będą prawdziwe i konkretne)
  • rozwiązujcie razem problemy, poprzez analizę i refleksję
  • nie obciążaj dzieci swoimi problemami
  • nie rozwiązuj za nich problemów, nawet gdy służysz radą, pozwól i zachęć do szukania własnych rozwiązań
  • nastaw się pozytywnie do dziecka, w zamian otrzymasz to samo
  • inspiruj do myślenia i działania
  • i...kochaj bezwarunkowo

Jeśli zdarzy Cie się zareagować agresywnie, emocjonalnie i niekonstruktywnie od czasu do czasu, nic nie szkodzi, jesteśmy ludźmi. Nie zrobisz tym krzywdy pod warunkiem, że potem omówisz tą sytuację z dzieckiem i oboje wyciągniecie wnioski oraz będzie to miało miejsce w proporcjach co najmniej 20/80 - zasada Pareto. Jeśli coś nie wyjdzie po prostu bądź szczery i porozmawiaj z dzieckiem dzieląc się swoimi odczuciami i chwilową bezradnością - na pewno to doceni. Mnie również to się zdarza - nie jestem idealna.

Kary, wg mnie, są oznaką naszej bezsilności (i nie uważam, aby one same w sobie były złe, jednak powinny być adekwatne do czynu).  Mnie również zdarzyło się je stosować, ale wynikały one z tego, iż nie miałam lepszego pomysłu na dany moment. Cały czas się uczę jak być dobrym rodzicem i największą wiedzę czerpię z dzieci, z tego co mówią. Słucham, kiedy tylko się da i wyciągam wnioski.

A jeśli czegoś nie wiem, mówię o tym i pytam: "co zrobiłbyś w tej sytuacji na moim miejscu?", stawiam dziecko w mojej perspektywie, to pomaga obu stronom lepiej zrozumieć sytuację i szybciej się porozumieć. Różnica pokoleń zawsze będzie sprawiała, że my zrobilibyśmy inaczej, ale tego nie zmienimy. Ich sposób postrzegania, patrzenia na świat, inny niż nasz nie musi być gorszy i głupszy.

Nie karzę za błędy, to odbiera odwagę i poczucie własnej wartości. Uczmy dzieci wyciągać wnioski. Wyeliminowałam ze swojego słownika słowa: błąd, porażka i problem - staram się nie używać. Zastępuję je odpowiednio: doświadczeniem i wyzwaniem. Jak to brzmi? Pozytywniej na pewno! dodaje skrzydeł. I my też, choć czasem nie rozumiemy, powinniśmy wspierać nasze cudowne, zdolne i mądre dzieci w ich doświadczeniach i wyzwaniach, aby mogły poznać lepiej siebie i aby nauczyły się stawiać czoła życiu.

Kiedy zacząć? Im wcześniej zaczniesz, tym będzie Ci łatwiej. Najlepiej od zaraz! nigdy nie jest za późno i żaden rodzic nie jest gotowy na bycie rodzicem nastolatka, ale jeśli masz chęć nauczenia się jak to robić, uwierz, że można i zacznij działać.

Jeśli masz pytania zapraszam do kontaktu:)